Na tropie Makumby w Brazylii – czego boi się Brazylijczyk? część I

Kategoria:
Podróże
Dodany:
25.07.11 12:25
Lubię:
MAKUMBA
 
Każdy gringo (biały człowiek) gdy przyjeżdża do Brazylii ma listę rzeczy obowiązkowych do zobaczenia, gdzie figurują dwie podstawowe dla niego pozycje: favela i makumba.
 
Nie ukrywam że i ja po to między innymi pojawiłam się w Brazylii. By zobaczyć Makumbę. W duchu marzyły mi się jakieś magiczne afrobrazylijskie rytuały. Miałam nadzieję poświęcić szczura w imię Makumby - tak jak wyobrażamy sobie my - Europejczycy - religie pozachrześcijanskie przez nich nazywane religami "de transe" - transu.
 
Moje zainteresowanie Jego istnieniem rozpoczęła moja brazylijska współlokatorka. Nieraz brała oczyszczająca kąpiel z trawy – tak przynajmniej ja to widziałam. Z jej punktu widzenia były to magiczne zioła, którymi oczyszczała swój umysł. Później, gdy ja brałam prysznic po niej, woda już nie spływała, bo rury zapchały się magiczną trawą. Ona oczyściła umysł, a my wspólnie nasze kieszenie płacąc za hydraulika. Nieraz robiłam za strażaka, gasząc mały pożar, gdy do lodówki przyczepiła woskiem świecę. Zgasić jej nie można było, bo przynosiła nam szczęście – przynajmniej ona tak to widziała. Wiele razy świeca spadała na kartoniki po ciastkach, a ja musiałam gasić pożar. Co chwilę powtarzała, że to Makumba. Postanowiłam zatem go odnaleźć.
 
I gdy już myślałam, że jestem na tropie Makumby, dowiedziałam się, że Makumba ……. nie istnieje.
 
- Ah Agatinha! – wyjaśnia mi znajomy Brazylijczyk Ricardo – Makumba to rzucony czar. Można zrobić dobrą lub złą Makumbę. Makumba nigdy nie istniał jako bóg. Chodź to Ci pokaże…
Idziemy w stronę Mercado Publico* w samym sercu Porto Alegre. Tam na środku stoją ubrani na biało Afrobrazylijczycy.
-Zróbcie jej Makumbę – krzyknął Ricardo.
Stałam w środku miedzy odzianymi w biel Afrobrazylijczykami. Wokół kadzidełka, jakieś dziwne symbole i w momencie gdy miałam nadzieję na martwego szczura oni wyciągnęli… POPCORN. Zaczęli oczyszczać moją głowę maślanym popcornem. Wszyscy wokół śpiewali w jakimś dziwnym języku. Wtedy na ręku zawiązali mi białą materiałową bransoletkę. Nigdy nie byłam tak rozczarowana.
- Powiedziałaś życzenie – pyta Ricardo?
- Jak to życzenie? Kiedy? Wtedy, gdy wsmarowali mi maślany popcorn we włosy?
- Agatinha! Gdy zawiązują bransoletkę musisz o czymś pomyśleć. Życzenie spełni się tylko wtedy kiedy bransoletka sama spadnie Ci z ręki? Compreendeu?

- Acho que não! Ah português!**
- Dlaczego popcorn? Dlaczego nie szczur?
- Niektórzy wierzą, że popcorn był darem bożym. Poza tym Ubanda biała używa tylko białych rzeczy. Biel to kolor dobra.
- I to cała magia Afryki? Ubanda, Candomblé, Macumba i Orixás pochodzą przecież z Afryki – pytam zdziwiona ściągając popcorn z zakamarków mojego ubrania.
- W epoce kolonializmu Portugalczycy sprowadzili do Brazylii afrykańskich niewolników narzucając im religię katolicką – ofiary chrześcijanizmu dotknęły nawet Afrykanów. Połączyli oni wiarę w Chrystusa ze swoimi afrykańskimi wierzeniami animistycznymi. I tak powstają ORIXÁS – afrobrazylijscy „bogowie”. Chodź Agatinha. Zaraz Ci to wszystko powoli wytłumaczę – uspokaja mnie Ricardo - Przez kilka lat badałem istnienie Ubandy. Sam byłem ciekaw jak to wygląda. Mamy zatem dwa rodzaje Ubandy. Moment, do tego przyda się cervejinha - zimne piwo. Brahma?
- Jasne Brahma Malzbier! Moje ulubione!
- Jak można pić słodkie piwo? – śmieje się Ricardo - Z własnych badań odkryłem, że istnieje Ubanda biała i czerwona. Spotykają się oni w swoich domach zwanych casas. Ubanda biała jak już sama widziałaś, używa tylko białych rzeczy typu popcorn. „Robią” oni Makumbę, ale tylko tą dobrą. Często pomagają chorym ludziom. Co innego Ubanda czerwona. Uczestniczyłem raz w ich rytuałach. Możesz przyjść do nich, prosząc by rzucili zły czar na kogoś. Tej Ubandzie musisz już zapłacić – ale spokojnie przyjmą każdą walutę. Ich ceremonia jest bardziej krwawe. Powiem Ci Agatinha, że to co widziałem podczas tych rytuałów przekroczyło granice mojej wyobraźni. Musisz to zobaczyć sama...
 
Ciekawość zżerała mnie coraz bardziej. Niestety w Porto Alegre nie udało mi się więcej wydobyć na temat dzikich afro-brazylijskich kultów.
We Florianopolis w stanie Santa Catarina zetknęłam się nie tylko z Ubandą…...
 
Ciąg dalszy nastąpi…
Zapraszam na drugą cześć - czarownice na wyspie Florianópolis
 
 
Agata Błoch
 
------------------------------------------------------------------------------------------------
Słowniczek
*Mercado Publico – (port.) rynek publiczny
* - Zrozumiałaś? - Raczej nie, ah portugalski